sobota, 31 grudnia 2016

Egzorcyzmy

Egzorcyzmy

Z Dobrosławą Stasic - egzorcystką o duchach, bytach rozmawia Agnieszka Olędzka redaktor naczelny „WEGETARIAŃSKI ŚWIAT”.
egzorcystka Pani Dobrosława intensywnie czuje nastroje ludzi. Każdy z nastrojów ma dla niej inny, swój własny zapach. Mówi, że kłamstwo pachnie, kłopoty też pachną, szczęście pachnie inaczej.
Moja praca polega na tym, że ściągam z otoczenia, czy przedmiotów kolejne warstwy energetyczne i odprowadzam je tam gdzie trzeba, na swoje miejsce. Po prostu porządkuję. Byty, duchy, negatywne energie - myślokształty, które neutralizuję, a także nałogi i czyny domowników, które mogą być negatywne. To, czego nie mogę od razu odprowadzić na swoje miejsca, przyjmuję w siebie jak w worek i potem to wyrzucam z siebie, oczyszczam. Nazywam to śmietnikiem. Egzoryzmy to ne tylko oczynianie i odprowadzanie ale też i oczysczanie i zbieranie. Naładowane negatywnie przedmioty odczuwam tak, jakby były zimne. Widzę także, że mają inną konsystencję, podobną do galaretki. Czuję wibracje niektórych przedmiotów.
    Agnieszka – przeprowadza pani egzorcyzmy.
Dobrosława – Tak przeprowadzam Egzorcyzmy. Chociaż egzorcyzmy według wiary chrześcijańskiej to wypędzane Szatana czy Demona, ale jak na razie nikt nie wymyślił innej bardziej odpowiedzialnej definicji – tego, co robię. Chociaż na mojej drodze takie sytuacje się zdarzały.
    - Agnieszka - Co oznacza określenie Egzorcysta a raczej Egzorcystka?
Dobrosława - Egzorcysta - Przed wiekami oznaczało osobę uwalniającą innych ludzi od złych codziennych rzeczy: myślokształtów, duchów, bytów i energii, które przylgnęły do nich i są dla nich niekorzystne. Egzorcysta jako definicja - oznaczało osobę, która urodziła się już z pewnymi właściwościami (predyspozycjami), z darem, niekiedy bardzo dla niej kłopotliwym. Później kościół nabył monopol na te czynności. Wówczas zaczęło się to nazywać: wypędzaniem szatana. Ja bardzo rzadko w swojej pracy używam Egzorcyzmów, jako że opętań nie jest tak wiele. Na ogół oczyszczam mieszkanie z różnych energii i bytów, usuwam złe energie i odprowadzam na swoje miejsce duchy zmarłych.
    - Czy widzi Pani coś innego niż inni ludzie?
- Odkąd pamiętam, już jako małe dziecko, widziałam kolorową poświatę wokół ciał moich rodziców, czy innych osób, a nad ich głowami coś przypominającego świecącą lampę. Jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że będę Egzorcystką. Wówczas jeszcze myślałam, że każdy to widzi. Mama patrzyła na mnie jednak inaczej. Patrzyła na mnie jak na Egzorcystkę. Gdy byłam starsza dowiedziałam się, że inne dzieci tego nie widzą. Przejawiałam także telepatię. W dzieciństwie często chorowałam i byłam leczona w szpitalach. Nie musiałam mówić mamie, czy innym osobom w szpitalu, co mi właśnie jest potrzebne. Wystarczyło, że pomyślałam o tym i natychmiast dostawałam. Mój ojciec opowiadał później, że gdy byłam w szpitalu, często zdarzało mu się, że wchodził bez celu do sklepu i zapominał, po co. Potem kupował coś i okazywało się, że jest to coś, co mi było właśnie potrzebne. Teraz wiem, że rozwijałam już w tedy kontakt telepatyczny, który okazał się niezbędny przy wykonywaniu egzorcyzmów. Rozmowa z duchami to wcale niełatwe zadanie. W podstawówce zaczęłam nieświadomie wykorzystywać moje zdolności. Kiedyś jadąc na klasówkę, nasza nauczycielka utkwiła w windzie i wyszła z „uwięzienia” dokładnie, gdy zadzwonił dzwonek. Sprawianie takich rzeczy działo się poza moją świadomością. Po prosty bałam się klasówki, a nie zdawałam sobie wtedy sprawy, co może zdziałać siła myśli. Szkoła średnia przeszła mi na czytaniu książek i poznawaniu ziół. Ciotka i babka były zielarkami. Brały mnie na wycieczki, pokazywały jak zbierać zioła i kiedy. Przygotowywały mnie do ciężkiego zadania bycia Egzorcystą.
Przełomem w moim życiu był moment, gdy zachorowałam na zapalenie płuc i straciłam przytomność. Pamiętam jak unosiłam się nad jakimś nieznanym miastem, gdzie było dużo kopuł i dzwoniły dzwony. Ocknęłam się z uczuciem, że coś wiem. Rozpierała mnie od środka niesamowita energia. Gdy chciałam jednak wydobyć z siebie, co ja wiem, to wówczas wszystko zaczynało się zacierać i do dzisiaj tego nie wiem. Ale od tego czasu zaczęłam intensywnie szukać wiedzy. Wyjaśniać pewne rzeczy, które intuicyjnie wiedziałam. Wtedy jeszcze bałam się tego „innego świata” widziałam go jako groźny i niebezpieczny i nie było we mnie wewnętrznej zgody na to, że właśnie ja będę się tymi sprawami zajmować. Tak było aż do 94 roku, gdy przeżyłam wypadek i zrozumiałam, że poprzez moje umiejętności właśnie ja jestem skazana na zajmowanie się tymi sprawami. Cały czas się uczę. Każdy problem, który rozwiązuję jest dla mnie nauką.

Zobacz też artykuł z ukazujący egzorcyzmy o pani Dobrosławie Stasic, który ukazał się w numerze 7/2002 miesięcznika „Wróżka” pod tytułem „Duchołapka
    - Powiedziała Pani, że odprowadza na swoje miejsce duchy zmarłych……..
- Pochówek nie załatwia wszystkiego. My nie pozwalamy naszym zmarłym odejść. Płakanie, użalanie się nad swoim losem powstrzymuje dusze od odejścia. Gdy umiera ktoś bliski, często nie umiemy przyjąć tej prostej prawdy, że ludzie rodzą się, a także umierają. Niedawno byłam u kobiety, u której działy się różne „dziwne” rzeczy. Umarł mąż, kobieta została sama z dziećmi i cały czas robiła mu wyrzuty, jak on śmiał zostawić ją samą bez środków do życia. Tego typu myślenie powoduje, że ściągamy duszę na ziemię, a ona potem błąkają się nie mogąc wrócić na swoje miejsce. Właśnie w tedy potrzebny jest Egzorcysta, który taką duszę odprowadzi. Pierwsze moje spotkanie z duchem, który nie chciał, czy nie mógł odejść miał miejsce, gdy byłam podrastającą dziewczynką. Przyjechałam do rodziny na wieś, gdzie jakiś czas temu zmarł mój wuj, który opiekował się sadem. Od czasu jego nagłej śmierci nikt nie odważył się zbliżyć do tej części sadu, gdzie stała sklecona przez niego budka, w której za życia najczęściej przebywał. Na krześle pozostała marynarka, której nikt, nawet jego żona, nie chciał dotknąć. Poszłam tam i nieznana siła kazała mi wziąć zniszczoną marynarkę wujka i zanieść ciotce do uprania. Powiedziałam ciotce, że wuj kazał jej uprać tą marynarkę. Ciotka, zdziwiona, zrobiła to i znalazła w marynarce zaszyte pieniądze. Był to dość spory majątek. Wuj zmarł nagle i nie „załatwił” wszystkich spraw. Nie chciał odejść, dopóki pieniądze, które były ich wspólnym majątkiem nie trafiły do ciotki. Pilnował, więc tej marynarki. Potem wszelkie dziwne zdarzenia w sadzie ustały i znowu można było zbierać tam jabłka. Oprócz duchów, które pozostają wśród nas, mając do tego pewną motywację: nie załatwione ziemskie sprawy lub trzyma je rozpacz, czy pretensje żyjących, są także i takie, które po prostu się zagubiły. Coraz więcej osób umiera bez przygotowania, bez świadomości, że umierają. Ratujemy życie do końca. Współczesna medycyna obiecuje tak wiele. Do końca nie mówi się pacjentom w szpitalach o nadchodzącym końcu życia. Śmierć traktowana jest wstydliwie. Dlatego ludzie nie mogą się do niej mentalnie przygotować: pojednać ze światem, pogodzić, załatwić wszelkich spraw. Jest też tak, że kiedyś obrzędy kościelne miały swoją moc, swoje działanie. Teraz są one okrojone, dostajemy namiastkę obrzędów i nie działają one tak jak powinny działać. Każdy, kto miał rodzinę na wsi pamięta zapewne celebrowanie pochówku. Umarły leżał w trumnie czy na specjalnym łożu, po rytualnym obmyciu, otoczony świecami. Miał wstawioną świecę pomiędzy dłonie na czakrze serca. Przeplatało się też różaniec pomiędzy palcami, co miało symbolizować połączenie światów i łatwą drogę w zaświaty. Użycie świeczek nie było tu przypadkowe. Światło świecy wskazuje drogę i ma za zadanie odprowadzić duszę. Długotrwałe chorowanie jest jakby przygotowaniem duszy do odejścia.
Gdy ktoś umiera, przychodzi po niego duch opiekuńczy. Jeśli jednak ktoś zmarł nagle z powodu wypadku lub nie jest przygotowany do odejścia to często mija się ze swoim opiekunem. Wówczas jego duch zostaje na ziemi. Potrzebny jest wtedy Egzorcysta lub Egzorcystka aby taka duszę odprowadzić tam gdzie jest jej miejsce. Świat fizyczny nie jest miejscem dla dusz. Niekiedy jest to agresywna obecność - słychać stukanie, coś nagle spada, czuje się czyjąś obecność. Takiemu duchowi powinno się pomóc odejść poprzez palenie świec w pomieszczeniach i modlitwę. Jeśli nie pomogą te czynności, wówczas trzeba poprosić Egzorcystę o odprawienie stosownego rytuału.

    - Czy błąkające się duchy - jeśli w nie nie wierzymy - mogą nam w jakiś sposób szkodzić ?
- Duch, który pozostaje ma określoną wibrację i jest ona zawsze inna od wibracji człowieka żyjącego. Tak, więc jego wibracja zakłóca naszą. Jeśli na dodatek duch chce się nam ukazać, postukać, poprzesuwać meble, straszyć, wykazać jakąś aktywność to musi skądś ściągnąć energię, jako że swojej własnej nie wytwarza. Człowiek jest jego dawcą. Czasami egzorcysta musi poświecić dużo czasu na to, aby dusza chciała opuścić miejsce, w którym jest uwięziona.
    - Czy duchy mogą nam pomagać ?
- Każdy człowiek ma swojego ducha opiekuńczego, który go chroni. Są osoby, które mają więcej duchów opiekuńczych. Podyktowane jest to prawdopodobnie stopniem rozwoju duchowego. Duchy opiekuńcze nie pożywiają się naszą energią. Pobierają ją ze świata astralnego. Kontaktują się z nami za pomocą snów, przychodzą jako nagła myśl, sugestia, intuicja… Najlepszy kontakt ze swoimi duchami opiekuńczymi mają ci, którzy mają dobry kontakt ze sobą, najczęściej dzieci i kobiety. Egzorcysta powinien mieć dobry kontakt ze swoimi duchami opiekuńczymi.
    - Czy do naszych czasów dotrwały jeszcze jakieś rytuały, które pomagają nam znaleźć się w świecie ?
- Jest dużo rytuałów, które nieświadomie wykonujemy. Jednym z nich jest chrzest. Chrzest są to pierwsze Egzorcyzmy dla narodzonego dziecka. Oczyszczenie z negatywnych rzeczy, które przyniosło ze sobą z poprzednich wcieleń i wprowadzenie go na nową drogę życia. Poprzez chrzest daje się małemu człowiekowi szansę na nową czystą drogę życia. Obecnie chrzest traktowany jest jako gadżet, dodatek do przyjęcia dla gości. Nie jest podniosłym momentem pełnym ciszy i skupienia. Prawdopodobnie nie spełnia swoich funkcji. Innym rytuałem, który jest ważny jest wyświęcenie mieszkania przez księdza chodzącego po kolędzie. W czasie, gdy ksiądz modli się z domownikami wytwarza się odpowiednia atmosfera do poświęcenia mieszkania. Coroczne pokropienie mieszkania święconą wodą wnosi nową czystą energię, wygania zasiedlające mieszkanie byty. Inne rytuały to coroczne wielkie sprzątanie, oczyszczanie naszych mieszkań na Wielkanoc. Na Zielone Świątki bielono ściany domostw. Palono zioła, odymiano ziołami ściany pomieszczeń, wynoszono meble na słońce i chłostano je witkami. Palono ogniska. Śpiewano pieśni, szukano kwiatu paproci. Znalezienie i przyniesienie do domu kwiatu symbolizowało znalezienia szczęścia.
Symbolem oznaczającym wniesienie szczęścia i dobrobytu do domu, aby nadchodzący rok był urodzajny jest także przyniesienie palemki na Wielkanoc. Palmy robiło się ze zbóż symbolizujących dostatek. Teraz wiele osób traktuje palemkę jako element dekoracyjny i trzyma ją przez cały rok. Niesie to stagnację i niemożność zrobienia czegokolwiek. Palma powinna być, razem z wszelkimi niepozytywnymi sprawami, które trapiły nas w przemijającym roku, spalona w ogniu na…..???
Inna rytualna roślina to jemioła. Powinna być wniesiona do domu w święto Łucji a wyniesiona i spalona na Trzech Króli, tak jak i choinka. Wniesienie jemioły, czy palemki jest symbolem wniesienia do mieszkania świeżej, czystej energii dobrobytu dla mieszkańców. Kawałki ze spalenia jemioły, niedopalone drewienka można przynieść do domu i położyć przy drzwiach, aby leżały tam przez cały rok. Niekiedy przychodzę do domu, gdzie palemka stoi 5 lat, jemioła wisi także przez lata. Symbolizuje to zastój energii. W takim domu przestaje się szczęścić, dobrobyt odchodzi, atmosfera jest nietwórcza, usypiająca. Ludzie dziwią się, że im się nic nie chce robić. Wokół starych symboli przesiąkniętych niekiedy naszymi przeżyciami nie zbiera się świeża, ożywcza energia. Spalenie tych symboli we właściwym czasie jest to rodzaj oczyszczenia.
Najbardziej magiczny dzień w roku to wigilia. Powinniśmy wstać rankiem, pójść do łazienki, wziąć obmywający ciało prysznic i cały dzień przeżyć z uśmiechem. Jeśli jesteśmy w tak trudnej sytuacji, że nie mamy powodów, aby się uśmiechać, to trzeba sobie narysować uśmiech i jednak od czasu do czasu się uśmiechać. Jak pani widzi jest tego dużo ale w techniczno-materialnym świecie zapomnieliśmy (lub chcieliśmy zapomnieć) że takie proste czynności mają głębsze znaczenie. Mówimy o gusłach i zabobonach, ale w chwili zagrożenia bierzemy telefon i dzwonimy do egzorcystki lub egzorcysty.

    - Czy są rytuały, które mogłyby być nam pomocne w życiu codziennym ?
- Na przykład: sprzątanie przed świętami i w ogóle przed ważnymi wydarzeniami w życiu. Sprzątanie przed zmianą pór roku jest jednym ze starszych rytuałów oczyszczania mieszkania. Jest ożywcze i bardzo potrzebne. Jest, tak jakby, „ruszeniem” energii. Pozytywna energia ma szanse popłynąć.
    - Często opowiadamy sobie o innych osobach przedstawiając je w sposób pozytywny lub negatywny.
- Myśl to energia. Mówiąc o innych wysyłamy w ich kierunku duże ilości energii i na ogół nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tak jak list każda nasza myśl trafia do adresata. Jeśli komuś źle życzymy to ta osoba może mieć niepowodzenia w domu, w pracy. Kiedyś, 15 lat temu, gdy byłam w ciąży udało mi się „wystać” w kolejce arbuza. Kto pamięta tamte czasy, wie, że nie było to takie proste. Przyniosłam go do domu, położyłam w lodówce. Przyszedł szwagier i zjadł mojego arbuza. Ze złością rzuciłam w jego kierunku: ażeby ci myszy wszystko zjadły. Było to w pewnym sensie przekleństwo, narzucenie na niego klątwy. Nie wiadomo skąd do mieszkania przyszły myszy, które nie tknęły niczego oprócz wszystkich koszul szwagra. Po czym się wyniosły.
    - Co to jest Klątwa ?
- Klątwa - można to tak nazwać - to skondensowana złość. Gdy wypowiemy ją z intencją, aby się tak stało, to najprawdopodobniej tak właśnie się stanie.
Nie powinniśmy źle myśleć, a tym bardziej źle życzyć ludziom, gdyż nasze myśli mogą się odbijać od niektórych osób i zwielokrotnione wracać do nas. Załóżmy, że nasza negatywna myśl jest wielkości pomarańczy, trafia do adresata, odbija się od niego i wraca do nas wielkości arbuza. Tak, więc ze względu chociażby na własne bezpieczeństwo, starajmy się nie wysyłać złych myśli pod adresem innych ludzi.

    - Czy siła takich słów zależy od osoby, która je wypowiada ?
- Raczej zależy od napięcia emocjonalnego, które towarzyszy wypowiadaniu Klątwy. Od złości i od poczucia krzywdy, którą czuje wypowiadający takie słowa. Można powiedzieć, że Klątwa jest to siła złości. Można porównać to do strzelania z procy. Im bardziej naciągniemy procę, tym mocniej poleci kamień. Tu również, im z większą pasją wyrzucimy to z siebie, tym mocniej ugodzi w daną osobę. Tym większa jest Siła Klątwy
    - Są ludzie, którzy złoszczą się częściej niż inni. Można powiedzieć, że noszą w sobie złość do całego świata. Jeśli przypadkiem zdarzy się właśnie nam potrącić taką osobę w tramwaju…? Wyleje na nas całą swoją złość. Czy mamy możliwość zabezpieczenia się przed takimi wybuchami ?
- Naszym najskuteczniej broniącym nas talizmanem przed Klątwami jest stan naszego ducha. Jeśli odezwiemy się do takiej osoby z przyjaznymi przeprosinami, spojrzymy na nią ze współczuciem to prawdopodobnie złagodzi to atak. Jeśli natomiast nastawimy się negatywnie i wojowniczo, to ona odpłaci nam tym samym. Proszę zauważyć, że egzorcyści są miłego i przyjaznego usposobienia. Gdy trafiamy na osobę, która mimo usilnych prób załagodzenia sytuacji z naszej strony, coraz bardziej negatywnie się „nakręca”, przypisując nam coraz więcej przewinień. Wówczas najlepszym zachowaniem jest uciąć dyskusję i odejść. Powinniśmy wystrzegać się różnego rodzaju utarczek słownych, kłótni. Osłabia to naszą energię. Nie można zwalczać Klątwy inną Klątwą. Tak samo jest podczas odprawiania egzorcyzmów. Egzorcysta nie kłuci się - nie krzyczy - nie wymachuje krzyżem jak orężem. Egzorcysta prosi i przekonuje. W przypadku, gdy podczas wykonywania egzorcyzmów natrafi na złego ducha lub demona też z nim nie walczy. Egzorcysta ukazuje swoją siłę poprzez wiarę do Boga.
    - Czy są zawody z racji swoich czynności bardziej niż inne narażone na nieprzyjazne myślokształty? Na przykład dentysta, gdy bierze wiertło do ręki niejeden pacjent błaga opaczność, aby się coś wydarzyło. Albo komornik, gdy wchodzi do mieszkania nie jest witany jak przyjaciel.
- Na szczęście, siedząc na fotelu dentystycznym nie koncentrujemy się na dentyście, ale na wiertle i maszynie dentystycznej. Gdy zapytamy dziecko, dlaczego płacze po wyjściu od dentysty, to nie odpowie, że pan doktor coś mu zrobił, tylko, że wiertło lub maszyna, albo ząb… Natomiast, jeśli chodzi o dentystów to są oni narażeni na innego rodzaju niebezpieczeństwo. Większość z nas nosi przy sobie (na sobie?) Przyklejonych czasowo kilka bytów. Na fotelu powodowani strachem pacjenci kurczą się i duchy tak jakby wyskakują z „ciasnego mieszkania”. Najczęściej lokują się na dentystach. To samo dotyczy innych lekarzy, pielęgniarek.
    - Wszyscy jesteśmy nieświadomymi odbiorcami różnych energii precyzujących się w stosunku do nas w zarzuty czy w życzenia. Niektórzy znajomi narzekając na wszystkich i na wszystko obarczają nas swoją frustracją. Każdy chyba w kręgu swoich znajomych ma pewne osoby, którym się nie powiodło, które myślą negatywnie. Czy ta energia, którą jesteśmy od czasu do czasu „częstowani” ma moc zdezorganizowania nam czegokolwiek? Czy my jesteśmy w stanie się przed nią zabezpieczyć ?
- Tak. Są skuteczne i proste metody, aby się zabezpieczyć przed złą energią emitowaną przez naszych niezadowolonych z życia znajomych. Na przykład: kąpiel pod prysznicem. Biorąc prysznic wieczorem oczyszczamy się z całego dnia, z energii, którą otrzymaliśmy od ludzi, których spotkaliśmy w różnych miejscach w ciągu dnia.
    - Spotykamy się z kimś, aby „załatwić” ważną dla nas sprawę, a ten ktoś pokłócił się właśnie z bliską osobą i jest wściekły na cały świat. Może lepiej tam nie wchodzić ?
- Można zastosować metodę, która nazywa się Tarczą Miłości. Czyli: rano wziąć oczyszczający prysznic, poprzez krótką medytację nastawić się pozytywnie do całego otoczenia. Zaplanować sobie, co mamy do wykonania w ciągu dnia i zaprogramować sobie pozytywne załatwienie wszystkich swoich spraw. Nawet, jeśli spotkamy się z osobami sfrustrowanymi, niezadowolonymi z życia, wojowniczo nastawionymi, dla nas będą one miłe, nie będą wysyłać w naszym kierunku złych energii.
    - Tarcza miłości nas ochroni ?
- Tak. Tarczę Miłości robi się wizualizując kokon, który nas bezpiecznie otacza. Można sobie wyobrazić, że otula nas złota sukienka z żółtego światła przesiąkniętego miłością. Sportowcy, na przykład na ważne mecze nakładają swoje ulubione, tak zwane szczęśliwe koszulki i to ma przynieść im wygraną. Tak samo my możemy zrobić. Gdy załatwiamy jakieś sprawy, przy których musimy kontaktować się z różnymi ludźmi możemy mieć jakieś specjalne ubranko, które będziemy przy takich okazjach na siebie wkładać. Przyzwyczaić się do myśli:, jeśli założę to ubranie to załatwię wszystkie sprawy. I to działa. Bo najważniejsza jest nasza podświadomość.
    - Kiedyś przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie rzeczy, które uczestniczyły w obrzędach. Na przykład suknie ślubne czy beciki na niemowlęta. Celebrowano te rzeczy. Czy ta tradycja ma pozytywne znaczenie ?
- W bogatych rodach przekazywano z pokolenia na pokolenie biżuterię. Traktowano ją nie tylko jako cenny przedmiot, chodziło o przekazanie nici łączącej kolejne pokolenia. Obdarowywany dostawał, tak jakby wsparcie energetyczne po przodkach. Zawsze jednak przed taką ceremonią przekazania robiony był pewien rytuał. Jest to najprostszy z rytuałów, ale bardzo skuteczny: wystawiano rzeczy na słońce, które oczyszczało je z negatywnych zebranych wokół nich energii, a pozostawiało pozytywne wibracje. Oczyszczało się także za pomocą symbolicznego otrzepania witkami.
Rzadko zastanawiamy się, jaką drogę przeszły przedmioty, które kupujemy i przynosimy do domu. Niedawno zdarzyło mi się, że kupiłam nową apaszkę. Po pewnym czasie zaczęłam odczuwać zdenerwowanie, zmęczenie itp. Zastanawiałam się, co się dzieje i doszłam do wniosku, że jest coś nie w porządku właśnie z tą apaszką. Okazało się, że pani, która sprzedawała w sklepie przeżyła wcześniej wielką tragedię. Wszystkie rzeczy w sklepie były tak jakby „przesiąknięte” jej tragedią. Takie rzeczy wystarczy oczyścić, czyli wystawić na krótko na słońce. Także woda ma moc oczyszczania. Możemy „zmyć” złe emocje, którymi przesiąknięty jest dany przedmiot. Dla mnie jako egzorcystki najgorsze są sklepy tak zwane „szmateksy”. Sklepy te przepełnione sa energią osób które je nosiły. Ja jestem przeciwna kupowaniu tego typu ubrań. Ale jeśli z różnych względów ktoś chce tam zrobić zakupy, to po przyniesieniu takiej rzeczy do domu należy ją uprać i wystawić na słońce. Butów jednak nie powinniśmy w żadnym przypadku używać po kimś.

    - Jest takie określenie: wskoczył w cudze buty.
- Lepiej, więc nie nakładać używanych przez kogoś butów, aby nie wskoczyć w jego buty i w jego życie.
    - Czy przyjmować przedmioty, lub przysługi od osób, co, do których wiemy lub przeczuwamy, że są do nas niezbyt przychylnie nastawione? Często się zdarza, że na uroczystościach rodzinnych zostajemy obdarowani taką rzeczą. Zbyt porządną, aby ją rzucić do kosza.
- Najlepiej taką rzecz przekazać komuś, kto będzie miał z niej pożytek. Podarowanie jej z taką intencją, tak jakby niweluje wcześniejszą intencję. Można także zastosować rytuał oczyszczania, o którym wcześniej mówiłam.
Nie powinno się oddawać innym osobom swoich starych torebek, portfeli, oprawek do dokumentów i rzeczy intymnych, gdy się nam znudzą. Szczególnie, jeśli były naszymi ulubionymi i często nam towarzyszyły. Powinno się je spalić. Oddając te intymne przedmioty, tak jakby symbolicznie oddajemy innym osobom swoje szczęście. Natomiast, jeśli ktoś nam daje takie rzeczy i wiemy, że jest do nas przyjaźnie nastawiony, a jego życie jest szczęśliwe to możemy je przyjąć.
A wracając do butów, jest takie ludowe porzekadło. „W butach rozum się nosi”. Wyrosło ono z ludowej mądrości i jest nadal aktualne. Symbolika tego jest następująca: poprzez oddanie czegoś osobistego oddaje się komuś to, co nabyło się przez pewien okres swojego życia, swoją mądrość, dobrobyt itp.

    - Czy to dotyczy także przekazywania w rodzinie bucików po dzieciach ?
- Jak najbardziej. Po obuciu dziecka w cudze buty następuje zawsze zakłócenie jego własnej energii. Czasami można to nawet zaobserwować. Dziecko zmienia się nagle, przejmuje sposób zachowania się dziecka, które chodziło w nich wcześniej.
    - A stare meble ? Odwiedziłam niedawno koleżankę, patrzę a tu stoi zabytkowa wyżymaczka do pralki i kołowrotek. Przedmioty ciężko spracowane, będące warsztatami pracy wyciskającymi pot i łzy z naszych przodków. Jaki przekaz energetyczny może wnieść taki przedmiot do mieszkania ?
- Promieniuje negatywnie. Nowe przedmioty, które przynosimy ze sklepu możemy sobie oczyścić za pomocą prostych zabiegów: słońca, wody, natomiast te stare nasiąknięte dużą ilością jakiejś energii, czy pozytywnej czy negatywnej nie poddają się tak łatwo naszym zabiegom. Lepiej, więc nie nabywać starych przedmiotów, o których przeszłości nic nie wiemy, szczególnie osobistych, takich jak ubrania, biżuteria. Biżuterię można oczyścić mocząc w wodzie z solą, a potem wystawić na słońce. W mojej praktyce jako egzorcystka miałam sytuacje, gdy niektóre przedmioty trzeba było spalić, aby przestały szkodzić. W tym miejscu być może niektórzy będą zdziwieni no, bo jak to. Egzorcysta nie mógł takiego przedmiotu oczyścić. Oczywiście, że można, ale czyż nie lepiej jest przerwać ciągnącą się w nieskończoność historię danego przedmiotu wrzucając go do ognia. To tak samo jak z nawiedzonymi domami, których jest pełno w naszym kraju, których egzorcyści oczyścić nie mogą. A byli tam egzorcyści świeccy tacy jak ja oraz duchowni święcili takie domy wodą święconą. I nic nie zdziałali. Odprawiony Egzorcyzm przeprowadzony przez upoważnionych kapłanów - egzorcystów też nic nie zmienił. Domy stoją i nikt ich nie chce.
    - Skąd biorą się Myślokształty ?
- Są to myśli, które my przekazujemy do innych ludzi i te, które odbieramy od innych ludzi. Aby jedną naszą myśl wysłaną komuś w złości zneutralizować, potrzebujemy przynajmniej 10 pozytywnych myśli, czy uczynków, aby to wymazać. Jest tak trudno, bowiem pozytywne rzeczy z mniejszą mocą się przyciągają niż negatywne. Jeśli istnieje, chociaż jedna myśl negatywna to natychmiast obok niej znajdzie się tuzin innych równie negatywnych. Pozytywne natomiast trzeba mozolnie wypracować. Ludzie nie zdają sobie sprawy z mocy myślenia negatywnego. Nawet, gdy minie moment zdenerwowania i przestajemy myśleć negatywnie to to nie mija. Zła energia myśli przykleja się do adresata i zostaje przy nim właśnie jako Myślokształty.
    - Niektórzy nie dają nam szansy, żeby myśleć o nich pozytywnie. Niemiły sprzedawca w sklepie, opieszały urzędnik zajęty prywatną rozmową, właśnie wtedy, gdy najbardziej się nam spieszy, niegrzeczne dziecko itp.
- Można powstrzymać niemiłe myśli w stosunku do nich. Skupić swoje myśli na czymś innym. Zmienić swoje plany, wyjść ze sklepu itp. Można też nie ukierunkowywać swoich myśli do tych konkretnych osób. Jest to trudne, ale możliwe. Poza tym, jeśli my jesteśmy radośni, naładowani dobrą energią, to te osoby z przyjemnością będą się nami zajmować, nie będą w stosunku do nas nieuprzejme.
Teraz najwięcej jest agresji nieczułości. Gdy coś się stanie, ludzie omijają problem szerokim kołem.

    - Czy ma Pani jakąś receptę na to, aby w tym naszym świecie, w którym zawsze gdzieś toczy się wojna, gdzie nie ma dnia, aby gdzieś nie mordowali się ludzie, być szczęśliwym i zadowolonym z życia ?
- To zależy od nas samych. Jeśli my będziemy przechodzić obojętnie wobec czyjegoś cierpienia to samo otrzymamy od świata. Jeśli będziemy podchodzić do ludzi z miłością, to wówczas, gdy nam będzie źle, to na pewno kilka pomocnych rąk się do nas wyciągnie. Jak to działa nie jestem w stanie tego ani zrozumieć ani wytłumaczyć. Nie ma w tym prostej zależności typu: ja pomogę Kowalskiemu to on mi jutro pomoże. Ale to działa. Każdy dostaje to, co daje światu.

2 komentarze:

  1. Witam serdecznie bardzo potrzebuję Pani pomocy proszę o kontakt.
    Pozdrawiam Ania
    dygas.anna@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę o usunięcie adresu mailowego

    OdpowiedzUsuń