Egzorcyzmy
Z Dobrosławą Stasic - egzorcystką o duchach, bytach rozmawia Agnieszka Olędzka redaktor naczelny „WEGETARIAŃSKI ŚWIAT”.

Pani Dobrosława intensywnie czuje nastroje ludzi. Każdy z nastrojów ma
dla niej inny, swój własny zapach. Mówi, że kłamstwo pachnie, kłopoty
też pachną, szczęście pachnie inaczej.
Moja praca polega na tym, że ściągam z otoczenia, czy przedmiotów
kolejne warstwy energetyczne i odprowadzam je tam gdzie trzeba, na swoje
miejsce. Po prostu porządkuję. Byty, duchy, negatywne energie -
myślokształty, które neutralizuję, a także nałogi i czyny domowników,
które mogą być negatywne. To, czego nie mogę od razu odprowadzić na
swoje miejsca, przyjmuję w siebie jak w worek i potem to wyrzucam
z siebie, oczyszczam. Nazywam to śmietnikiem. Egzoryzmy
to ne tylko oczynianie i odprowadzanie ale też i oczysczanie
i zbieranie. Naładowane negatywnie przedmioty odczuwam tak, jakby były
zimne. Widzę także, że mają inną konsystencję, podobną do galaretki.
Czuję wibracje niektórych przedmiotów.
Agnieszka – przeprowadza pani egzorcyzmy.
Dobrosława –
Tak przeprowadzam Egzorcyzmy.
Chociaż egzorcyzmy według wiary chrześcijańskiej to wypędzane Szatana
czy Demona, ale jak na razie nikt nie wymyślił innej bardziej
odpowiedzialnej definicji – tego, co robię. Chociaż na mojej drodze
takie sytuacje się zdarzały.
- Agnieszka - Co oznacza określenie Egzorcysta a raczej Egzorcystka?
Dobrosława - Egzorcysta - Przed wiekami
oznaczało osobę uwalniającą innych ludzi od złych codziennych rzeczy:
myślokształtów, duchów, bytów i energii, które przylgnęły do nich i są
dla nich niekorzystne. Egzorcysta jako definicja -
oznaczało osobę, która urodziła się już z pewnymi właściwościami
(predyspozycjami), z darem, niekiedy bardzo dla niej kłopotliwym.
Później kościół nabył monopol na te czynności. Wówczas zaczęło się to
nazywać: wypędzaniem szatana. Ja bardzo rzadko w swojej pracy używam Egzorcyzmów,
jako że opętań nie jest tak wiele. Na ogół oczyszczam mieszkanie
z różnych energii i bytów, usuwam złe energie i odprowadzam na swoje
miejsce duchy zmarłych.
- Czy widzi Pani coś innego niż inni ludzie?
-
Odkąd pamiętam, już jako małe dziecko, widziałam kolorową
poświatę wokół ciał moich rodziców, czy innych osób, a nad ich głowami
coś przypominającego świecącą lampę. Jeszcze wtedy nie zdawałam sobie
sprawy, że będę Egzorcystką. Wówczas jeszcze myślałam, że każdy to widzi. Mama patrzyła na mnie jednak inaczej. Patrzyła na mnie jak na Egzorcystkę.
Gdy byłam starsza dowiedziałam się, że inne dzieci tego nie widzą.
Przejawiałam także telepatię. W dzieciństwie często chorowałam i byłam
leczona w szpitalach. Nie musiałam mówić mamie, czy innym osobom
w szpitalu, co mi właśnie jest potrzebne. Wystarczyło, że pomyślałam
o tym i natychmiast dostawałam. Mój ojciec opowiadał później, że gdy
byłam w szpitalu, często zdarzało mu się, że wchodził bez celu do sklepu
i zapominał, po co. Potem kupował coś i okazywało się, że jest to coś,
co mi było właśnie potrzebne. Teraz wiem, że rozwijałam już w tedy
kontakt telepatyczny, który okazał się niezbędny przy wykonywaniu
egzorcyzmów. Rozmowa z duchami to wcale niełatwe zadanie. W podstawówce
zaczęłam nieświadomie wykorzystywać moje zdolności. Kiedyś jadąc na
klasówkę, nasza nauczycielka utkwiła w windzie i wyszła z „uwięzienia”
dokładnie, gdy zadzwonił dzwonek. Sprawianie takich rzeczy działo się
poza moją świadomością. Po prosty bałam się klasówki, a nie zdawałam
sobie wtedy sprawy, co może zdziałać siła myśli. Szkoła średnia przeszła
mi na czytaniu książek i poznawaniu ziół. Ciotka i babka były
zielarkami. Brały mnie na wycieczki, pokazywały jak zbierać zioła
i kiedy. Przygotowywały mnie do ciężkiego zadania bycia Egzorcystą.
Przełomem w moim życiu był moment, gdy zachorowałam na zapalenie płuc
i straciłam przytomność. Pamiętam jak unosiłam się nad jakimś nieznanym
miastem, gdzie było dużo kopuł i dzwoniły dzwony. Ocknęłam się
z uczuciem, że coś wiem. Rozpierała mnie od środka niesamowita energia.
Gdy chciałam jednak wydobyć z siebie, co ja wiem, to wówczas wszystko
zaczynało się zacierać i do dzisiaj tego nie wiem. Ale od tego czasu
zaczęłam intensywnie szukać wiedzy. Wyjaśniać pewne rzeczy, które
intuicyjnie wiedziałam. Wtedy jeszcze bałam się tego „innego świata”
widziałam go jako groźny i niebezpieczny i nie było we mnie wewnętrznej
zgody na to, że właśnie ja będę się tymi sprawami zajmować. Tak było aż
do 94 roku, gdy przeżyłam wypadek i zrozumiałam, że poprzez moje
umiejętności właśnie ja jestem skazana na zajmowanie się tymi sprawami.
Cały czas się uczę. Każdy problem, który rozwiązuję jest dla mnie nauką.
Zobacz też artykuł z ukazujący egzorcyzmy o pani Dobrosławie Stasic,
który ukazał się w numerze 7/2002 miesięcznika „Wróżka” pod tytułem „
Duchołapka”
- Powiedziała Pani, że odprowadza na swoje miejsce duchy zmarłych……..
-
Pochówek nie załatwia wszystkiego. My nie pozwalamy naszym
zmarłym odejść. Płakanie, użalanie się nad swoim losem powstrzymuje
dusze od odejścia. Gdy umiera ktoś bliski, często nie umiemy przyjąć tej
prostej prawdy, że ludzie rodzą się, a także umierają. Niedawno byłam
u kobiety, u której działy się różne „dziwne” rzeczy. Umarł mąż, kobieta
została sama z dziećmi i cały czas robiła mu wyrzuty, jak on śmiał
zostawić ją samą bez środków do życia. Tego typu myślenie powoduje, że
ściągamy duszę na ziemię, a ona potem błąkają się nie mogąc wrócić na
swoje miejsce. Właśnie w tedy potrzebny jest Egzorcysta,
który taką duszę odprowadzi. Pierwsze moje spotkanie z duchem, który
nie chciał, czy nie mógł odejść miał miejsce, gdy byłam podrastającą
dziewczynką. Przyjechałam do rodziny na wieś, gdzie jakiś czas temu
zmarł mój wuj, który opiekował się sadem. Od czasu jego nagłej śmierci
nikt nie odważył się zbliżyć do tej części sadu, gdzie stała sklecona
przez niego budka, w której za życia najczęściej przebywał. Na krześle
pozostała marynarka, której nikt, nawet jego żona, nie chciał dotknąć.
Poszłam tam i nieznana siła kazała mi wziąć zniszczoną marynarkę wujka
i zanieść ciotce do uprania. Powiedziałam ciotce, że wuj kazał jej uprać
tą marynarkę. Ciotka, zdziwiona, zrobiła to i znalazła w marynarce
zaszyte pieniądze. Był to dość spory majątek. Wuj zmarł nagle i nie
„załatwił” wszystkich spraw. Nie chciał odejść, dopóki pieniądze, które
były ich wspólnym majątkiem nie trafiły do ciotki. Pilnował, więc tej
marynarki. Potem wszelkie dziwne zdarzenia w sadzie ustały i znowu można
było zbierać tam jabłka. Oprócz duchów, które pozostają wśród nas,
mając do tego pewną motywację: nie załatwione ziemskie sprawy lub trzyma
je rozpacz, czy pretensje żyjących, są także i takie, które po prostu
się zagubiły. Coraz więcej osób umiera bez przygotowania, bez
świadomości, że umierają. Ratujemy życie do końca. Współczesna medycyna
obiecuje tak wiele. Do końca nie mówi się pacjentom w szpitalach
o nadchodzącym końcu życia. Śmierć traktowana jest wstydliwie. Dlatego
ludzie nie mogą się do niej mentalnie przygotować: pojednać ze światem,
pogodzić, załatwić wszelkich spraw. Jest też tak, że kiedyś obrzędy
kościelne miały swoją moc, swoje działanie. Teraz są one okrojone,
dostajemy namiastkę obrzędów i nie działają one tak jak powinny działać.
Każdy, kto miał rodzinę na wsi pamięta zapewne celebrowanie pochówku.
Umarły leżał w trumnie czy na specjalnym łożu, po rytualnym obmyciu,
otoczony świecami. Miał wstawioną świecę pomiędzy dłonie na czakrze
serca. Przeplatało się też różaniec pomiędzy palcami, co miało
symbolizować połączenie światów i łatwą drogę w zaświaty. Użycie
świeczek nie było tu przypadkowe. Światło świecy wskazuje drogę i ma
za zadanie odprowadzić duszę. Długotrwałe chorowanie jest jakby
przygotowaniem duszy do odejścia.
Gdy ktoś umiera, przychodzi po niego duch opiekuńczy. Jeśli jednak ktoś
zmarł nagle z powodu wypadku lub nie jest przygotowany do odejścia to
często mija się ze swoim opiekunem. Wówczas jego duch zostaje na ziemi.
Potrzebny jest wtedy Egzorcysta lub Egzorcystka
aby taka duszę odprowadzić tam gdzie jest jej miejsce. Świat fizyczny
nie jest miejscem dla dusz. Niekiedy jest to agresywna obecność -
słychać stukanie, coś nagle spada, czuje się czyjąś obecność. Takiemu
duchowi powinno się pomóc odejść poprzez palenie świec w pomieszczeniach
i modlitwę. Jeśli nie pomogą te czynności, wówczas trzeba poprosić Egzorcystę o odprawienie stosownego rytuału.
- Czy błąkające się duchy - jeśli w nie nie wierzymy - mogą nam w jakiś sposób szkodzić ?
-
Duch, który pozostaje ma określoną wibrację i jest ona zawsze
inna od wibracji człowieka żyjącego. Tak, więc jego wibracja zakłóca
naszą. Jeśli na dodatek duch chce się nam ukazać, postukać, poprzesuwać
meble, straszyć, wykazać jakąś aktywność to musi skądś ściągnąć energię,
jako że swojej własnej nie wytwarza. Człowiek jest jego dawcą. Czasami egzorcysta musi poświecić dużo czasu na to, aby dusza chciała opuścić miejsce, w którym jest uwięziona.
- Czy duchy mogą nam pomagać ?
-
Każdy człowiek ma swojego ducha opiekuńczego, który go chroni.
Są osoby, które mają więcej duchów opiekuńczych. Podyktowane jest to
prawdopodobnie stopniem rozwoju duchowego. Duchy opiekuńcze nie
pożywiają się naszą energią. Pobierają ją ze świata astralnego.
Kontaktują się z nami za pomocą snów, przychodzą jako nagła myśl,
sugestia, intuicja… Najlepszy kontakt ze swoimi duchami opiekuńczymi
mają ci, którzy mają dobry kontakt ze sobą, najczęściej dzieci
i kobiety. Egzorcysta powinien mieć dobry kontakt ze swoimi duchami opiekuńczymi.
- Czy do naszych czasów dotrwały jeszcze jakieś rytuały, które pomagają nam znaleźć się w świecie ?
-
Jest dużo rytuałów, które nieświadomie wykonujemy. Jednym
z nich jest chrzest. Chrzest są to pierwsze Egzorcyzmy dla narodzonego
dziecka. Oczyszczenie z negatywnych rzeczy, które przyniosło ze sobą
z poprzednich wcieleń i wprowadzenie go na nową drogę życia. Poprzez
chrzest daje się małemu człowiekowi szansę na nową czystą drogę życia.
Obecnie chrzest traktowany jest jako gadżet, dodatek do przyjęcia dla
gości. Nie jest podniosłym momentem pełnym ciszy i skupienia.
Prawdopodobnie nie spełnia swoich funkcji. Innym rytuałem, który jest
ważny jest wyświęcenie mieszkania przez księdza chodzącego po kolędzie. W
czasie, gdy ksiądz modli się z domownikami wytwarza się odpowiednia
atmosfera do poświęcenia mieszkania. Coroczne pokropienie mieszkania
święconą wodą wnosi nową czystą energię, wygania zasiedlające mieszkanie
byty. Inne rytuały to coroczne wielkie sprzątanie, oczyszczanie naszych
mieszkań na Wielkanoc. Na Zielone Świątki bielono ściany domostw.
Palono zioła, odymiano ziołami ściany pomieszczeń, wynoszono meble na
słońce i chłostano je witkami. Palono ogniska. Śpiewano pieśni, szukano
kwiatu paproci. Znalezienie i przyniesienie do domu kwiatu symbolizowało
znalezienia szczęścia.
Symbolem oznaczającym wniesienie szczęścia i dobrobytu do domu, aby
nadchodzący rok był urodzajny jest także przyniesienie palemki na
Wielkanoc. Palmy robiło się ze zbóż symbolizujących dostatek. Teraz
wiele osób traktuje palemkę jako element dekoracyjny i trzyma ją przez
cały rok. Niesie to stagnację i niemożność zrobienia czegokolwiek. Palma
powinna być, razem z wszelkimi niepozytywnymi sprawami, które trapiły
nas w przemijającym roku, spalona w ogniu na…..???
Inna rytualna roślina to jemioła. Powinna być wniesiona do domu w święto Łucji
a wyniesiona i spalona na Trzech Króli, tak jak i choinka. Wniesienie
jemioły, czy palemki jest symbolem wniesienia do mieszkania świeżej,
czystej energii dobrobytu dla mieszkańców. Kawałki ze spalenia jemioły,
niedopalone drewienka można przynieść do domu i położyć przy drzwiach,
aby leżały tam przez cały rok. Niekiedy przychodzę do domu, gdzie
palemka stoi 5 lat, jemioła wisi także przez lata. Symbolizuje to zastój
energii. W takim domu przestaje się szczęścić, dobrobyt odchodzi,
atmosfera jest nietwórcza, usypiająca. Ludzie dziwią się, że im się nic
nie chce robić. Wokół starych symboli przesiąkniętych niekiedy naszymi
przeżyciami nie zbiera się świeża, ożywcza energia. Spalenie tych
symboli we właściwym czasie jest to rodzaj oczyszczenia.
Najbardziej magiczny dzień w roku to wigilia. Powinniśmy wstać rankiem,
pójść do łazienki, wziąć obmywający ciało prysznic i cały dzień przeżyć
z uśmiechem. Jeśli jesteśmy w tak trudnej sytuacji, że nie mamy powodów,
aby się uśmiechać, to trzeba sobie narysować uśmiech i jednak od czasu
do czasu się uśmiechać. Jak pani widzi jest tego dużo ale
w techniczno-materialnym świecie zapomnieliśmy (lub chcieliśmy
zapomnieć) że takie proste czynności mają głębsze znaczenie. Mówimy
o gusłach i zabobonach, ale w chwili zagrożenia bierzemy telefon
i dzwonimy do egzorcystki lub egzorcysty.
- Czy są rytuały, które mogłyby być nam pomocne w życiu codziennym ?
-
Na przykład: sprzątanie przed świętami i w ogóle przed ważnymi
wydarzeniami w życiu. Sprzątanie przed zmianą pór roku jest jednym
ze starszych rytuałów oczyszczania mieszkania. Jest ożywcze i bardzo
potrzebne. Jest, tak jakby, „ruszeniem” energii. Pozytywna energia ma
szanse popłynąć.
- Często opowiadamy sobie o innych osobach przedstawiając je w sposób pozytywny lub negatywny.
-
Myśl to energia. Mówiąc o innych wysyłamy w ich kierunku duże
ilości energii i na ogół nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tak jak list
każda nasza myśl trafia do adresata. Jeśli komuś źle życzymy to ta osoba
może mieć niepowodzenia w domu, w pracy. Kiedyś, 15 lat temu, gdy byłam
w ciąży udało mi się „wystać” w kolejce arbuza. Kto pamięta tamte
czasy, wie, że nie było to takie proste. Przyniosłam go do domu,
położyłam w lodówce. Przyszedł szwagier i zjadł mojego arbuza. Ze
złością rzuciłam w jego kierunku: ażeby ci myszy wszystko zjadły. Było
to w pewnym sensie przekleństwo, narzucenie na niego klątwy. Nie wiadomo
skąd do mieszkania przyszły myszy, które nie tknęły niczego oprócz
wszystkich koszul szwagra. Po czym się wyniosły.
-
Klątwa - można to tak nazwać - to
skondensowana złość. Gdy wypowiemy ją z intencją, aby się tak stało, to
najprawdopodobniej tak właśnie się stanie.
Nie powinniśmy źle myśleć, a tym bardziej źle życzyć ludziom, gdyż nasze
myśli mogą się odbijać od niektórych osób i zwielokrotnione wracać do
nas. Załóżmy, że nasza negatywna myśl jest wielkości pomarańczy, trafia
do adresata, odbija się od niego i wraca do nas wielkości arbuza. Tak,
więc ze względu chociażby na własne bezpieczeństwo, starajmy się nie
wysyłać złych myśli pod adresem innych ludzi.
- Czy siła takich słów zależy od osoby, która je wypowiada ?
-
Raczej zależy od napięcia emocjonalnego, które towarzyszy wypowiadaniu Klątwy. Od złości i od poczucia krzywdy, którą czuje wypowiadający takie słowa. Można powiedzieć, że Klątwa jest
to siła złości. Można porównać to do strzelania z procy. Im bardziej
naciągniemy procę, tym mocniej poleci kamień. Tu również, im z większą
pasją wyrzucimy to z siebie, tym mocniej ugodzi w daną osobę. Tym
większa jest Siła Klątwy
- Są ludzie, którzy złoszczą się częściej niż inni. Można
powiedzieć, że noszą w sobie złość do całego świata. Jeśli przypadkiem
zdarzy się właśnie nam potrącić taką osobę w tramwaju…? Wyleje na nas
całą swoją złość. Czy mamy możliwość zabezpieczenia się przed takimi
wybuchami ?
-
Naszym najskuteczniej broniącym nas talizmanem przed Klątwami
jest stan naszego ducha. Jeśli odezwiemy się do takiej osoby
z przyjaznymi przeprosinami, spojrzymy na nią ze współczuciem to
prawdopodobnie złagodzi to atak. Jeśli natomiast nastawimy się
negatywnie i wojowniczo, to ona odpłaci nam tym samym. Proszę zauważyć,
że egzorcyści są miłego i przyjaznego usposobienia. Gdy
trafiamy na osobę, która mimo usilnych prób załagodzenia sytuacji
z naszej strony, coraz bardziej negatywnie się „nakręca”, przypisując
nam coraz więcej przewinień. Wówczas najlepszym zachowaniem jest uciąć
dyskusję i odejść. Powinniśmy wystrzegać się różnego rodzaju utarczek
słownych, kłótni. Osłabia to naszą energię. Nie można zwalczać Klątwy inną Klątwą. Tak samo jest podczas odprawiania egzorcyzmów. Egzorcysta nie kłuci się - nie krzyczy - nie wymachuje krzyżem jak orężem. Egzorcysta prosi i przekonuje. W przypadku, gdy podczas wykonywania egzorcyzmów natrafi na złego ducha lub demona też z nim nie walczy. Egzorcysta ukazuje swoją siłę poprzez wiarę do Boga.
- Czy są zawody z racji swoich czynności bardziej niż inne narażone
na nieprzyjazne myślokształty? Na przykład dentysta, gdy bierze wiertło
do ręki niejeden pacjent błaga opaczność, aby się coś wydarzyło. Albo
komornik, gdy wchodzi do mieszkania nie jest witany jak przyjaciel.
-
Na szczęście, siedząc na fotelu dentystycznym nie koncentrujemy
się na dentyście, ale na wiertle i maszynie dentystycznej. Gdy zapytamy
dziecko, dlaczego płacze po wyjściu od dentysty, to nie odpowie, że pan
doktor coś mu zrobił, tylko, że wiertło lub maszyna, albo ząb…
Natomiast, jeśli chodzi o dentystów to są oni narażeni na innego rodzaju
niebezpieczeństwo. Większość z nas nosi przy sobie (na sobie?)
Przyklejonych czasowo kilka bytów. Na fotelu powodowani strachem
pacjenci kurczą się i duchy tak jakby wyskakują z „ciasnego mieszkania”.
Najczęściej lokują się na dentystach. To samo dotyczy innych lekarzy,
pielęgniarek.
- Wszyscy jesteśmy nieświadomymi odbiorcami różnych energii
precyzujących się w stosunku do nas w zarzuty czy w życzenia. Niektórzy
znajomi narzekając na wszystkich i na wszystko obarczają nas swoją
frustracją. Każdy chyba w kręgu swoich znajomych ma pewne osoby, którym
się nie powiodło, które myślą negatywnie. Czy ta energia, którą jesteśmy
od czasu do czasu „częstowani” ma moc zdezorganizowania nam
czegokolwiek? Czy my jesteśmy w stanie się przed nią zabezpieczyć ?
-
Tak. Są skuteczne i proste metody, aby się
zabezpieczyć przed złą energią emitowaną przez naszych niezadowolonych
z życia znajomych. Na przykład: kąpiel pod prysznicem. Biorąc prysznic
wieczorem oczyszczamy się z całego dnia, z energii, którą otrzymaliśmy
od ludzi, których spotkaliśmy w różnych miejscach w ciągu dnia.
- Spotykamy się z kimś, aby „załatwić” ważną dla nas sprawę, a ten
ktoś pokłócił się właśnie z bliską osobą i jest wściekły na cały świat.
Może lepiej tam nie wchodzić ?
-
Można zastosować metodę, która nazywa się Tarczą Miłości.
Czyli: rano wziąć oczyszczający prysznic, poprzez krótką medytację
nastawić się pozytywnie do całego otoczenia. Zaplanować sobie, co mamy
do wykonania w ciągu dnia i zaprogramować sobie pozytywne załatwienie
wszystkich swoich spraw. Nawet, jeśli spotkamy się z osobami
sfrustrowanymi, niezadowolonymi z życia, wojowniczo nastawionymi, dla
nas będą one miłe, nie będą wysyłać w naszym kierunku złych energii.
- Tarcza miłości nas ochroni ?
-
Tak. Tarczę Miłości robi się wizualizując
kokon, który nas bezpiecznie otacza. Można sobie wyobrazić, że otula nas
złota sukienka z żółtego światła przesiąkniętego miłością. Sportowcy,
na przykład na ważne mecze nakładają swoje ulubione, tak zwane
szczęśliwe koszulki i to ma przynieść im wygraną. Tak samo my możemy
zrobić. Gdy załatwiamy jakieś sprawy, przy których musimy kontaktować
się z różnymi ludźmi możemy mieć jakieś specjalne ubranko, które
będziemy przy takich okazjach na siebie wkładać. Przyzwyczaić się do
myśli:, jeśli założę to ubranie to załatwię wszystkie sprawy. I to
działa. Bo najważniejsza jest nasza podświadomość.
- Kiedyś przekazywano sobie z pokolenia na pokolenie rzeczy, które
uczestniczyły w obrzędach. Na przykład suknie ślubne czy beciki na
niemowlęta. Celebrowano te rzeczy. Czy ta tradycja ma pozytywne
znaczenie ?
-
W bogatych rodach przekazywano z pokolenia na pokolenie
biżuterię. Traktowano ją nie tylko jako cenny przedmiot, chodziło
o przekazanie nici łączącej kolejne pokolenia. Obdarowywany dostawał,
tak jakby wsparcie energetyczne po przodkach. Zawsze jednak przed taką
ceremonią przekazania robiony był pewien rytuał. Jest to najprostszy
z rytuałów, ale bardzo skuteczny: wystawiano rzeczy na słońce, które
oczyszczało je z negatywnych zebranych wokół nich energii,
a pozostawiało pozytywne wibracje. Oczyszczało się także za pomocą
symbolicznego otrzepania witkami.
Rzadko zastanawiamy się, jaką drogę przeszły przedmioty, które kupujemy
i przynosimy do domu. Niedawno zdarzyło mi się, że kupiłam nową apaszkę.
Po pewnym czasie zaczęłam odczuwać zdenerwowanie, zmęczenie itp.
Zastanawiałam się, co się dzieje i doszłam do wniosku, że jest coś nie
w porządku właśnie z tą apaszką. Okazało się, że pani, która sprzedawała
w sklepie przeżyła wcześniej wielką tragedię. Wszystkie rzeczy
w sklepie były tak jakby „przesiąknięte” jej tragedią. Takie rzeczy
wystarczy oczyścić, czyli wystawić na krótko na słońce. Także woda ma
moc oczyszczania. Możemy „zmyć” złe emocje, którymi przesiąknięty jest
dany przedmiot. Dla mnie jako egzorcystki najgorsze są
sklepy tak zwane „szmateksy”. Sklepy te przepełnione sa energią osób
które je nosiły. Ja jestem przeciwna kupowaniu tego typu ubrań. Ale
jeśli z różnych względów ktoś chce tam zrobić zakupy, to po
przyniesieniu takiej rzeczy do domu należy ją uprać i wystawić na
słońce. Butów jednak nie powinniśmy w żadnym przypadku używać po kimś.
- Jest takie określenie: wskoczył w cudze buty.
-
Lepiej, więc nie nakładać używanych przez kogoś butów, aby nie wskoczyć w jego buty i w jego życie.
- Czy przyjmować przedmioty, lub przysługi od osób, co, do których
wiemy lub przeczuwamy, że są do nas niezbyt przychylnie nastawione?
Często się zdarza, że na uroczystościach rodzinnych zostajemy obdarowani
taką rzeczą. Zbyt porządną, aby ją rzucić do kosza.
-
Najlepiej taką rzecz przekazać komuś, kto będzie miał z niej
pożytek. Podarowanie jej z taką intencją, tak jakby niweluje
wcześniejszą intencję. Można także zastosować rytuał oczyszczania,
o którym wcześniej mówiłam.
Nie powinno się oddawać innym osobom swoich starych torebek, portfeli,
oprawek do dokumentów i rzeczy intymnych, gdy się nam znudzą.
Szczególnie, jeśli były naszymi ulubionymi i często nam towarzyszyły.
Powinno się je spalić. Oddając te intymne przedmioty, tak jakby
symbolicznie oddajemy innym osobom swoje szczęście. Natomiast, jeśli
ktoś nam daje takie rzeczy i wiemy, że jest do nas przyjaźnie
nastawiony, a jego życie jest szczęśliwe to możemy je przyjąć.
A wracając do butów, jest takie ludowe porzekadło. „W butach rozum się nosi”.
Wyrosło ono z ludowej mądrości i jest nadal aktualne. Symbolika tego
jest następująca: poprzez oddanie czegoś osobistego oddaje się komuś to,
co nabyło się przez pewien okres swojego życia, swoją mądrość, dobrobyt
itp.
- Czy to dotyczy także przekazywania w rodzinie bucików po dzieciach ?
-
Jak najbardziej. Po obuciu dziecka w cudze buty następuje
zawsze zakłócenie jego własnej energii. Czasami można to nawet
zaobserwować. Dziecko zmienia się nagle, przejmuje sposób zachowania się
dziecka, które chodziło w nich wcześniej.
- A stare meble ? Odwiedziłam niedawno koleżankę, patrzę a tu stoi
zabytkowa wyżymaczka do pralki i kołowrotek. Przedmioty ciężko
spracowane, będące warsztatami pracy wyciskającymi pot i łzy z naszych
przodków. Jaki przekaz energetyczny może wnieść taki przedmiot do
mieszkania ?
-
Promieniuje negatywnie. Nowe przedmioty, które przynosimy
ze sklepu możemy sobie oczyścić za pomocą prostych zabiegów: słońca,
wody, natomiast te stare nasiąknięte dużą ilością jakiejś energii, czy
pozytywnej czy negatywnej nie poddają się tak łatwo naszym zabiegom.
Lepiej, więc nie nabywać starych przedmiotów, o których przeszłości nic
nie wiemy, szczególnie osobistych, takich jak ubrania, biżuteria.
Biżuterię można oczyścić mocząc w wodzie z solą, a potem wystawić na
słońce. W mojej praktyce jako egzorcystka miałam
sytuacje, gdy niektóre przedmioty trzeba było spalić, aby przestały
szkodzić. W tym miejscu być może niektórzy będą zdziwieni no, bo jak to.
Egzorcysta nie mógł takiego przedmiotu oczyścić.
Oczywiście, że można, ale czyż nie lepiej jest przerwać ciągnącą się
w nieskończoność historię danego przedmiotu wrzucając go do ognia. To
tak samo jak z nawiedzonymi domami, których jest pełno w naszym kraju,
których egzorcyści oczyścić nie mogą. A byli tam egzorcyści świeccy tacy jak ja oraz duchowni święcili takie domy wodą święconą. I nic nie zdziałali. Odprawiony Egzorcyzm przeprowadzony przez upoważnionych kapłanów - egzorcystów też nic nie zmienił. Domy stoją i nikt ich nie chce.
- Skąd biorą się Myślokształty ?
-
Są to myśli, które my przekazujemy do innych ludzi i te, które
odbieramy od innych ludzi. Aby jedną naszą myśl wysłaną komuś w złości
zneutralizować, potrzebujemy przynajmniej 10 pozytywnych myśli, czy
uczynków, aby to wymazać. Jest tak trudno, bowiem pozytywne rzeczy
z mniejszą mocą się przyciągają niż negatywne. Jeśli istnieje, chociaż
jedna myśl negatywna to natychmiast obok niej znajdzie się tuzin innych
równie negatywnych. Pozytywne natomiast trzeba mozolnie wypracować.
Ludzie nie zdają sobie sprawy z mocy myślenia negatywnego. Nawet, gdy
minie moment zdenerwowania i przestajemy myśleć negatywnie to to nie
mija. Zła energia myśli przykleja się do adresata i zostaje przy nim
właśnie jako Myślokształty.
- Niektórzy nie dają nam szansy, żeby myśleć o nich pozytywnie.
Niemiły sprzedawca w sklepie, opieszały urzędnik zajęty prywatną
rozmową, właśnie wtedy, gdy najbardziej się nam spieszy, niegrzeczne
dziecko itp.
-
Można powstrzymać niemiłe myśli w stosunku do nich. Skupić
swoje myśli na czymś innym. Zmienić swoje plany, wyjść ze sklepu itp.
Można też nie ukierunkowywać swoich myśli do tych konkretnych osób. Jest
to trudne, ale możliwe. Poza tym, jeśli my jesteśmy radośni, naładowani
dobrą energią, to te osoby z przyjemnością będą się nami zajmować, nie
będą w stosunku do nas nieuprzejme.
Teraz najwięcej jest agresji nieczułości. Gdy coś się stanie, ludzie omijają problem szerokim kołem.
- Czy ma Pani jakąś receptę na to, aby w tym naszym świecie,
w którym zawsze gdzieś toczy się wojna, gdzie nie ma dnia, aby gdzieś
nie mordowali się ludzie, być szczęśliwym i zadowolonym z życia ?
-
To zależy od nas samych. Jeśli my będziemy przechodzić
obojętnie wobec czyjegoś cierpienia to samo otrzymamy od świata. Jeśli
będziemy podchodzić do ludzi z miłością, to wówczas, gdy nam będzie źle,
to na pewno kilka pomocnych rąk się do nas wyciągnie. Jak to działa nie
jestem w stanie tego ani zrozumieć ani wytłumaczyć. Nie ma w tym
prostej zależności typu: ja pomogę Kowalskiemu to on mi jutro pomoże.
Ale to działa. Każdy dostaje to, co daje światu.
Witam serdecznie bardzo potrzebuję Pani pomocy proszę o kontakt.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Ania
dygas.anna@wp.pl
Proszę o usunięcie adresu mailowego
OdpowiedzUsuń